Leon Leszek Szkutnik, znany autor niezliczonej ilości podręczników i poradników językowych w jednym z wywiadów stwierdził: „ludzie dzielą się na samouków i na… nieuków”. Jest to sentencja zawierająca w sobie niezwykłą mądrość. Proces uczenia się czegokolwiek zależy tylko i wyłącznie od nas. To my musimy chcieć się czegokolwiek nauczyć, to my musimy być czegokolwiek ciekawi, to nasz umysł musi być nastawiony na poznawanie. Jest to warunek podstawowy i absolutnie fundamentalny. Ogólnie proces uczenia może być do zasady przyjemny, ale tylko wtedy gdy uczymy się tego czego chcemy i na poziomie, który nas nie męczy. Jeśli tak nie jest, jeśli treść nas nie interesuje, albo jest dla nas niezrozumiała uczenie się jest męką, trudem i ciężkim obowiązkiem. Co zrobić, żeby tak nie było?
Kurs jest stworzony tak by nie męczył
Te 15 lat doświadczeń w prowadzeniu kursów i szkoleń spowodowały, że kurs musiał być przyswajalny dla każdego. A zatem jest dość lekki, przyjemny, a miejscami nawet… zabawny. Sposób podawania treści jest cały czas kontrolowany. Informacja zwrotna od słuchaczy pozwala podejmować decyzję o tym co zapada w pamięć, co zaskakuje, co śmieszy, co dziwi, a co jest niezrozumiałe i mimo iż powiedziane, powtórzone i podkreślone w pamięci nie zostanie. Skoro jednak nie można zmienić treści to może chociaż da się zmienić formę przekazu? Owszem pełny kurs jest bardzo obszerny. Razem to około czterdziestu godzin nagrań, mapki pamięci, schematy i inne materiały. Nawet dobry „stand up” przez 40 godzin potrafi zmęczyć. Niemniej seriale telewizyjne jakoś potrafią się ciągnąc dłużej i oglądający chętnie do nich wracają i jakoś tak jest, że zawsze są ciekawi co będzie dalej. Takie założenie legło również u postaw naszego kursu.
Kurs pozwala zaoszczędzić czas i jest zawsze aktualny
Często przed rozpoczęciem kursu słuchacze pytają jakie książki mają przeczytać by się przygotować do egzaminu? Niestety – lista użytecznych pozycji książkowych mogła by oszołomić każdego. Ich przeczytanie siłą rzeczy trwa tygodnie, jeśli nie miesiące. Problem polega na tym, że pytania dotyczą drobnych szczegółów, które akurat zdaniem ich twórcy są ważne. Czy te informacje można z tychże mądrych ksiąg wyłuskać? Można, ale trwa to całe tygodnie i wymaga ciężkiej i bardzo żmudnej pracy. W książkach obok informacji, które nam się na egzaminie przydadzą mamy ogromna ilość informacji ważnych, istotnych i ciekawych ale… z punktu widzenia pytań egzaminacyjnych bezużytecznych! Znaleźć tą przysłowiową igłę w stogu siana można, ale znowu potrzebny jest na to czas i dużo samozaparcia. Trzecia sprawa to fakt, że pytania dotyczą bardzo często informacji wynikających z postanowień aktów prawnych. Te nie dość, że są obszerne i skomplikowane to jeszcze nader często się zmieniają. Pytania dotyczą zwykle najnowszych zmian, które siłą rzeczy nie są możliwe do ujęcie w pozycji książkowej. Ta choćby ze względy na cykl wydawniczy co do zasady najnowsza być nie może. Tu znowu pojawia się przewaga kursu – ten mimo iż obszerny jest esencjonalny i oparty o najnowsze pytania testowe i aktualny stan prawny. Co więcej w kursie staramy się (niejednokrotnie dość trafnie) przewidywać jakie pytania mogą paść w przyszłości. A to choćby poprzez wyprzedzanie zmian prawa czy uwzględnianie aktualnych wydarzeń.
Uczenie się z pytań nie wystarczy
Wielu brokerów zdawało egzamin w czasach gdy powtarzalność pytań była na poziomie 50-70%. Co więcej po każdym egzaminie na stronach KNF zamieszczany był test wraz z prawidłowymi odpowiedziami. To „mruganie oczkiem” Komisji Egzaminacyjnej do kandydatów na brokera to już zamierzchła przeszłość. Obecnie powtarzalność jest na poziomie 10 – 20%. O oficjalnym kluczu odpowiedzi można zapomnieć już od roku. A zatem inne pytania pojawiają się w każdym teście, zaś odpowiedź na nie jest… wysoce niepewna. Kurs ma dwie podstawowe zalety w stosunku do uczenia się tylko z pytań. Po pierwsze kurs jest również stworzony z pytań testowych, ale poprzedzonych wytłumaczeniem czego dane pytanie dotyczy, dlaczego takie pytanie zadano i dlaczego ta, a nie inna odpowiedź jest dobra. Skąd wiadomo, że odpowiedź podana w kursie jest zawsze dobra? I tu pojawia się druga zaleta kursu. Każdy kursant ma w cenie wsparcie w napisaniu odwołania do Komisji Egzaminacyjnej w razie gdyby się okazało, że któraś z naszych odpowiedzi jest dobra, a nie została nam zaliczona. Z procedury odwoławczej korzysta zwykle 5-10 osób przy każdym egzaminie. To zaś oznacza, że pytania testowe zawarte w kursie są zweryfikowane w procedurze odwoławczej. Prawdopodobieństwo, że któreś będzie nieweryfikowane jest bardzo małe, gdyż błędy każdej z odwołujących osób są różne. To zaś daje praktycznie 100% pewność.
Mapki pamięci – genialne albo bezużyteczne
Film to dźwięk – słowo, opis, wytłumaczenie, opowieść. Nasz wzrok aby przenieść co do umysłu potrzebuje trwałego i niezmiennego obrazu. Dlatego mapki pamięci powinny być wydrukowane. To na mapkach pamięci notujemy, rysujemy, podkreślamy, kolorujemy i oznaczamy. Ponadto potrzebne jest też coś co pozwoli nam dokonać powtórzenia materiału w stosunkowo krótkim czasie. Bez powtórzenia materiału nie można swobodnie się po nim poruszać. Wiedza ma kilka poziomów jej opanowania. Z każdym powtórzeniem informacje są bardziej zrozumiałe, a z czasem stają się wręcz oczywiste. Czy jest jednak realne powtórne odsłuchanie wszystkich filmów z całego kursu? Zwykle okazuje się, że nie ma no to czasu. Wtedy bardzo przydają się wyświetlane na filmie jako prezentacja oraz wydrukowane przez nas wcześniej i służące nam do notowania mapki pamięci. Służą one też do ciągłej kontroli zaawansowania w opanowaniu materiału. To przy ich pomocy możemy sami skontrolować nasza wiedzę. Jak to zrobić? Bardzo prosto – wystarczy zasłonić ręką, czy inną kartką część mapki i odpowiedzieć sobie nas pytanie – czy pamiętamy co zostało zasłonięte? Jeśli pamiętamy bardzo dokładnie to znaczy, że tę część już przyswoiliśmy. Jak średnio – należy do tego wrócić. Warto wtedy zaznaczyć tę cześć na kolorowo i dalej drążyć temat z filmów w kursie, z internetu, czy z książek. Czy jednak mapki przydają się każdemu? Niekoniecznie – każdy z nas jest inny i każdy uczy się po swojemu. Ważne by to było skuteczne.
Czy można bez kursu?
Wróćmy jednak do tytułowego pytania: czy można się przygotować i zdać egzamin bez pomocy kursu? Oczywiście że można! Wśród zdających egzamin jest wiele osób, które nigdy nie słyszały o naszym kursie i o mojej osobie. Jest to tylko kwestia ilości pracy, którą włożymy w przygotowanie oraz wiedzy, która już posiadamy. Można śmiało stwierdzić, że zwłaszcza prawnicy nie mają aż tak wielkiego problemu by ogarnąć całość materiału. Inna sprawa, że prawo obejmuje jego pokaźną część. Ponadto prawnicy przywykli do ciągłego rozwiązywania testów, zadań, kazusów i znają sposoby ich budowania, formułowania, a także wyprowadzania słuchaczy w pole. Oprócz prawników egzamin zdają osoby, które spędziły wiele lat w ubezpieczeniach. Wiedza, która posiedli jest niezwykle cenna i na pewno przydaje się na egzaminie. Choć znam i takich którzy twierdzą, że jest akurat odwrotnie. Im masz więcej wiedzy tym trudniej ci zgadnąć pokrętne myśli twórców pytań testowych.
Dodaj komentarz