Jak nie przygotowywać się do egzaminu brokerskiego

Zdawalność na ostatnim majowym egzaminie brokerskim osiągnęła rekordowo niski poziom – około 20% (nie liczę brokerów reasekuracyjnych – bo to zupełnie inna historia). Oznacza to, że 80% zdających musi pojawić się powtórnie na egzaminie, tym razem w lipcu. Ponieważ od 15 -tu już lat systematycznie obserwuje zarówno wzloty, jak i upadki moich słuchaczy z kursów przygotowawczych dostrzegam wiele zjawisk z zupełni innej perspektywy. Rozmawiam też często ze słuchaczami gdy kurs jest stacjonarny. Mogę się zatem pokusić o pewne wnioski, które być może pomogą następnym pokoleniom młodych kandydatów na brokerów uzyskać wreszcie uprawnienia zawodowe.

Bardzo często bywa tak, że młoda osoba przychodząca do pracy w spółce brokerskiej dowiaduje się na samym wstępie, że albo jej praca będzie ograniczona do najprostszych czynności pod tytułem: „przynieś, wynieś, pozamiataj” (chyba, że spółka zaryzykuje i pozwoli wykonywać czynności brokerskie osobie bez uprawnień), albo osoba ta zda egzamin brokerski. Wybór jest oczywisty! Przecież nie takie egzaminy się w życiu zdawało! Się zrobi „ściągi”, się pójdzie i się zda! Najprostsze są przecież egzaminy testowe. Na ten przykład na prawo jazdy to trzeba się testów nauczyć na pamięć i spoko! Niektórzy pytają o egzamin brokerski starszych pracowników, którzy zdawali go przed wielu laty. Ci tylko potwierdzają ich przypuszczenia: trzeba wziąć i się „obkuć” testów egzaminacyjnych i temat załatwiony.

Co zatem robi przeciętna osoba przed egzaminem? Bierze testy z ostatnich lat i uczy się na pamięć pytań i odpowiedzi. Jest to technika dobrze znana na ten przykład agentom KGB (ci uczyli się na pamięć książek i to w obcych językach!), czy studentom pierwszych lat prawa (ci znajdują upodobanie w uczeniu się na pamięć treści kodeksów oraz innych aktów prawnych). Metoda jest… jaka jest i zapewne znajdą się tacy, którzy będą sobie ją chwalić. Ja osobiście uważam uczenie się z testów za mało efektywne i kończące się na ogół przyporządkowaniem do grupy powyższych 80% powtarzających. Oto dlaczego tak sądzę.

Po pierwsze – niska powtarzalność. Powtarzalność pytań testowych jest obecnie na bardzo niskim poziomie. Przyglądając się testom za rok 2025 szacuję powtarzalność pytań z wszystkich poprzednich edycji na poziomie 20-30%. Wliczam w to również pytania, które zostały zmodyfikowane. Obecnie wykorzystywana na egzaminie pula pytań jest zupełnie nowa i ciągle zwiększana. Kiedyś egzaminowano to czy kandydat ma dobrą pamięć i czy jest w stanie nauczyć się tysiąca pytań. Dziś domagają się prawdziwej wiedzy, znajomości ustaw, historii, czy ogólnych warunków. Jaki zatem sens ma uczenie się na pamięć starych pytań z poprzednich edycji, skoro te nie mają szans na pojawienie się w nowej? Owszem, jeśli pamiętam odpowiedź na pytanie, które w pewien sposób nawiązuje do zadanego już kiedyś na egzaminie, to jest mi łatwiej odpowiedzieć na niektóre pytanie egzaminacyjne. Jest to jednak metoda, której skuteczność jest dość niska. Polega ona na zbieraniu cząstkowej i często oderwanej od kontekstu wiedzy. Zaś osiągnięcie magicznych 75% na egzaminie siłą rzeczy musi potrwać. Te właśnie osoby należą często do tzw. „wiecznie zdających”.

Po drugie – walka jest z nierównym przeciwnikiem. Wbrew temu co na temat twórców pytań sądzą co niektórzy zdający, ci pierwsi do najmniej rozgarniętej części społeczeństwa nie należą. Doskonale zdają sobie oni sprawę w jaki sposób kandydaci przygotowują się do egzaminu. Prawdopodobnie z tego to powodu od początku 2025 nie ma już oficjalnego klucza odpowiedzi – by zdający nie uczyli się pytań na pamięć! Twórcy pytań chcą by kandydaci pozyskiwali wiedzę w normalny sposób – przez czytanie podręczników, ustaw, komentarzy, a to z tego powodu, że przyda im się to później w pracy. Twórcy pytań to często dydaktycy, którzy całe życie spędzili układając testy dla studentów (tak jak i ja). Doskonale zatem umieją sformułować pytanie tak by „wyprowadzić w pole” osobę niepewną swojej wiedzy. Również i stare pytania egzaminacyjne są cały czas zmieniane, przeredagowywane, uzupełniane i korygowane. Często zdarza się, że nowe pytanie jest bliźniaczo podobne do starego, ale… odpowiedź jest już inna. Jeśli nie zdobędziesz pełnej wiedzy w danym temacie… odpowiesz źle!

Po trzecie – sztuczna inteligencja się myli. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie ma większego fana sztucznej inteligencji jak niżej podpisany. Korzystam z aplikacji często, wspomagam się w pozyskiwaniu wiedzy, uzyskiwaniu orientacji w publikacjach naukowych i korzystam z niej również w przygotowaniu materiałów do kursów brokerskich, również w zakresie pytań, które stanowią szkielet całego kursu. Oceniam odpowiedzi na pytania testowe, które sam otrzymuje od aplikacji opartych o AI na prawidłowe w 70 -80%. Można powiedzieć, że to całkiem nieźle, gdyby nie fakt, że brak tych 20% 30% spowoduje konieczność powtórki egzaminu. Musicie wiedzieć, że tak poważny przeciwnik jak AI musi mieć przed sobą kogoś kto ma wiedzę większą niż on(czy ona?). Osobie dopiero wchodzącej w tematy ubezpieczeniowe AI wypluje byle jakie informacje, które będą w części nieprawdziwe. Mając wiedzę szybko wykryjemy błąd i będziemy też rozumieć skąd się wziął, nie mając wiedzy będziemy jak to „dziecko we mgle”. A przecież korzystając z aplikacji do testowania chcemy tę wiedzę dopiero pozyskać.

Po czwarte – Komisja Egzaminacyjna zmienia zdanie. Czy to sztuczna, czy naturalna inteligencja – obie potrzebują prawdziwych i precyzyjnych informacji. Czerpiąc wiedzę z kluczy odpowiedzi zamieszczonych przy testach z poprzednich edycji mamy informacje nieprecyzyjne, a często nawet nieprawdziwe. Dlaczego tak twierdzę? Otóż bywało, że wspomagałem w procedurze odwoławczej nawet do 10 osób z jednej edycji egzaminu. Osoby te wskazywały na błędne zaznaczenia w kluczu publikowanym wraz z testem egzaminacyjnym. Wskazując błąd tym samym skarżyły się, że nie zaliczono im danego pytania jako prawidłowego, choć ich zdaniem ich odpowiedź była prawidłowa a nie zaznaczona. Efekty tych odwołań były różne, czasem odmowne, a czasem akceptujące. Zdarzało się wiele razy, że Komisja Egzaminacyjna uznawała swój błąd. Jednak zmiana zdania Komisji Egzaminacyjnej nigdy nie powodowała zmiany oficjalnego klucza. Do dziś (wprawdzie tylko w starszych egzaminach – do 2024r.) jest wiele pytań, co do których Komisja Egzaminacyjna widzi inną odpowiedź. Niestety tych właśnie wadliwych odpowiedzi słuchacze uczą się ciągle na egzamin. Zaś sztuczna inteligencja uczy się z nich. Dodajmy – uczy się źle!

Po piąte – nieszczęsny rok 2025. Zaprzestanie publikacji klucza odpowiedzi, które pojawiało się z początkiem roku 2025 zburzyło wiele. System uczenia się przez rozwiązywanie pytań testowych legł częściowo w gruzach. Ale nie tylko dlatego, że brak klucza odpowiedzi jest niewygodny (niektórzy nawet domagają się ode mnie tworzenia czegoś na wzór tych z poprzednich testów). Największy kłopot w tym, że odpowiedzi przestały być oficjalne. A zatem, nawet jeśli jakieś odpowiedzi pojawiają się w różnych aplikacjach i innych źródłach, to otwartym jest pytanie: skąd pochodzą? Kto i jak te odpowiedzi sprawdził? Niestety w wielu przypadkach logika, rozsądek i wiedza mogą zawodzić. Dlaczego? Bo twórca pytań ma własną logikę, wiedzę i sposób rozumowania! Owszem, na szczęście dotyczy to tylko części pytań, gdyż większość jest sprawdzalna (tekst ustawy, kodeks). Jak duża jest zatem część wątpliwa? Niestety na tyle duża, by znowu wyprowadzić w pole następnych 150 osób.


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie
Archiwa
Ostatnie wpisy

Newsletter – formularz zapisz się

 

Jeśli chcesz być informowany o nowych artykułach na blogu – zapisz się do newslettera